Duchowi nauczyciele powtarzają, żeby osiągnąć Samadhi: “bądź w bezruchu i wiedz”. Bądź w bezruchu i poznaj prawdziwe Ja ponad imieniem i formą, albo bądź w bezruchu i wiedz, że jesteś Bogiem. O co im dokładnie chodzi? 

    Jakim cudem możesz w ogóle spokojnie siedzieć na kuli, która obróci się wokół własnej osi z prędkością 1600 km/h, leci wokół Słońca 107 000 km/h, zapieprza przez galaktykę 800 000 km/h i jeszcze miliony kilometrów na godzinę przez wszechświat? Przecież serce ci bije, komórki się poruszają, jedzenie się trawi, mózg produkuje fale, a krew krąży. Jak my możemy być w ogóle spokojni? Co to właściwie jest to coś, co cichnie? Wiadomo, że fizyczne ciało nie może być całkowicie bez ruchu, skoro istnieje w czasoprzestrzeni – bo przecież sama czasoprzestrzeń to czysty ruch.

 

    Więc kiedy mówimy “bądźcie spokojni i wiedzcie”, musimy mówić o czymś innym, czymś poza czasem i przestrzenią, czymś poza tym, co fizyczne. To, co mamy na myśli, mówiąc o bezruchu, to coś, na co nie mamy słowa we współczesnym języku. “Bezruch” to najbliższe słowo, ale i tak nie nadaje się do opisania czegoś, co nie pochodzi z tego dualistycznego świata. To, czego tak naprawdę się doświadcza, to taki pierwotny stan świadomości, który jest ponad bezruchem i ruchem, poza czasem. Jest wieczny, to fundament twojego istnienia, który nie przychodzi i nie odchodzi, jak nieruchomy środek koła albo cisza w oku cyklonu. Kiedy dociera do nas prajna, czyli mądrość naszej prawdziwej natury, staje się jasne, że bezruch i ruch to dualizm stworzony przez umysł. Pełnia i pustkowie to dualizm stworzony przez umysł. Cisza i hałas to dualizm stworzony przez umysł. Wszystko jest już zawarte w bezruchu albo ruch świata jest tym samym co bezruch. Ten tzw. zewnętrzny świat zostaje przekroczony, gdy pojmiesz bezruch, który – gdy go w pełni zrozumiemy – obejmuje to wszystko, co przekracza. Dualizm bezruchu i ruchu znika. To tajemnica twojego istnienia – otwarcie wszystkich wymiarów na to, co bezwymiarowe. Docierasz do tego centrum, które jest wszędzie i nigdzie, przestając nieświadomie reagować na pojawiające się zjawiska.

 “Kiedy nie ma już różnicy między tym a tamtym, nazywa się to nieruchomym punktem Tao. W nieruchomym punkcie w środku spirali można dostrzec nieskończoność we wszystkim ~ Zhuangzi

Nie szukaj spokoju, ale przestań bezwiednie reagować na zewnętrzną iluzję, a z czasem twoje błoto samo opadnie, jak to mówią w zen. Iluzja nie polega na tym, że świat zewnętrzny nie istnieje w sensie ontologicznym (rzeczywiste i nierzeczywiste to kolejna dwoistość stworzona przez dualistyczny umysł), ale na tym, że istnieje osobne “ja”, które jest mną. Kiedy uświadomisz sobie świadomość, która nie przychodzi i nie odchodzi, możesz swobodnie odgrywać swoją rolę bez utożsamiania się z nią, zdając sobie sprawę, że to tylko postać żyje i umiera, a życie i śmierć nie dotykają twojej prawdziwej natury. 

  Kiedy ograniczony, egoistyczny umysł się porusza, dzieje się tak z powodu niezadowolenia (dukkha); pragnienia, żeby wszystko było inne, niż jest. Kiedy uświadomimy sobie skłonności do pożądania i awersji, gdy staną się one świadome, nasze utożsamianie się z nimi automatycznie zniknie, a ten wzorzec straci energię. 

Nie zmusisz swojego umysłu, żeby przestał myśleć, bo sama chęć nieposiadania myśli jest już myśleniem. To tak jak pragnąć nie mieć żadnych pragnień. Nie próbuj wymuszać spokoju za pomocą umysłu. To tak, jakbyś wsadził małpę w kaftan bezpieczeństwa – w momencie, gdy znowu ją uwolnisz, dostanie szału. Jeśli tylko Tłumisz swoje myśli, to po prostu opętanie przez Dharmę; totrzymanie małpiego umysłu tak, żeby nie mógł się ruszyć. Medytacja to nie tłumienie myślenia, tylko dostrzeżenie tego, co jest poza myśleniem.

Nie próbuj tłumić swoich myśli. Pozwól im przychodzić i odchodzić, nie dając się im wciągnąć.

    W neurobiologii sieć wzbudzenia domyślnego to ten obszar mózgu, który działa, gdy mózg odpoczywa. To takie brzęczenie w tle albo bujanie w obłokach typowego człowieka. W tradycjach jogi nazywa się to wikshepa – rozproszenie albo błądzenie umysłu. Vikshepa musi ustać, żeby pojawiło się samadhi. Ostatnie badania mózgu za pomocą rezonansu magnetycznego (fMRI) pokazały, że u zaawansowanych medytujących sieć wzbudzenia domyślnego jest spokojniejsza. Nie możemy powiedzieć, że u wszystkich zaawansowanych medytujących całkowicie znika ciągły potok myśli w głowie, ale ogólnie doświadczają go znacznie mniej. 

  Terminy “nirwana” lub “nirodha” (buddyzm), “nirvikalpa” lub “asamprajnata” samadhi (systemy wedyjskie i jogiczne), “moksha” (hinduizm, dżinizm i sikhizm), “hezychazm” (monastyczny lub mistyczny chrześcijanizm), Fana (sufizm) i Kensho (zen) odwołują się do ustania autonomicznych fluktuacji ograniczonego umysłu, które prowadzą do utożsamiania się z nim. Patańdżali powiedział, że Samadhi to “Citta Vritti Nirodha” – czyli ustanie wikłania się świadomości w wir zmiennych myśli. Ustanie nie oznacza, że stajesz się człowiekiem z martwym mózgiem ani nic w tym rodzaju; umysł po prostu przestaje produkować myśli, które zakłócają twoją obecność (vritti lub kleszy nie są już wytwarzane). W codziennym życiu umysł nadal działa, a twoja pamięć, rozsądek, wyższy intelek i struktura ego funkcjonują po staremu. Umysł czeka, aż zostanie użyty niczym wierny sługa. Tak jak oczy widzą, uszy słyszą, a cały układ nerwowy działa normalnie, tak umysł dalej pracuje, ale nie utożsamiamy już z nim poczucia „ja”. Ograniczone „ja” to nic innego jak nieświadome preferowanie czegokolwiek zamiast tego, co pojawia się w obecnej chwili. Jeśli umysł nie jest ograniczony przez utożsamianie się z ego, staje się nierozłączny z wielką rzeczywistością, jednym umysłem, poza którym nic innego nie istnieje.

    Pierwotna cisza ujawnia się, gdy przestajesz utożsamiać się ze swoją zautomatyzowaną strukturą ego, a świadomość jako fundament istnienia budzi się sama w sobie. Kiedy znika identyfikacja, z czasem ustaje też mechaniczne działanie, bo stare wzorce tracą energię. Tak jak wiatrak, który został odłączony od prądu – potrzeba chwili, żeby zwolnił, i musimy uważać, żeby nie włączyć go z powrotem przez wchodzenie w stare schematy, dopóki nie utworzą się nowe ścieżki energetyczne. Kiedy energia uwolni się ze starych wzorców, wyrastają nowe struktury energetyczne (drzewo życia lub wewnętrzny lotus) i w końcu wysiłek przestaje być potrzebny. Energia popłynie naturalnie po linii najmniejszego oporu, tak jak woda układa się w wyżłobionym korycie rzeki. Kiedy energia płynie od korzenia do korony, stajesz się żywym mostem między światem zmian a niezmiennym fundamentem wszelkiego bytu. Duchowi mistrzowie nazywali to sahaja samadhi, czyli żywym samadhi, w pełni zintegrowanym z ludzką aktywnością, a nie od niej oddzielonym. Da się jednocześnie “być w bezruchu i wiedzieć” oraz “być w ruchu i wiedzieć”, zdając sobie sprawę, że to tylko ograniczony umysł tworzy podział na ciszę i ruch. Ten stan bez stanu, czyli otwarty stan, Krishnamurti nazywał “świadomością bez wyboru”. Odkryj, jak być obecnym bez myślenia, bez wybierania, bez preferencji i bez oceniania. Nie powiem ci jak, bo jeśli dam ci jakąkolwiek technikę, będziesz skupiać się na niej, zamiast na tym, co faktycznie pojawia się w tej chwili. To po prostu bycie uważnym na to, co jest, i patrzenie na to ze spokojem.